oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

#25zomatko / Felietony

Chwalipięty

Pamiętam, jak mój Syn był jeszcze malutki i dużo spał, moja Mama i Teściowa – nie mogąc doczekać się Jego przebudzenia – wystawały nad łóżeczkiem, szalejąc z czułości i próbując Go – niby przypadkiem – obudzić…

Dziecko sprawia, że bliscy nam ludzie dostają bzika, dotyka ich pandemia szczęścia. Dziecko daje radość tylu osobom! Dla mnie to najpiękniejsza refleksja i lekcja z macierzyństwa. Mój Syn: najskuteczniejszy środek rozweselający, taki „Mały Wielki Człowiek” – jak mawia mój Tata – wszystkich nas ma w garści, na skinienie palca, na stęknięcie czy pierwszy dźwięk niezadowolenia. To jest triumf małej osobowości nad wielką.

– A kto tak ładnie zajada? A kto ma takie zębole? No kto? No kto?

Dziecko odmładza – rodziców, dziadków, pradziadków. Wszyscy są rozśpiewani, rozćwierkani, roztańczeni, rozanieleni. A w długich sylabach, które z siebie słodko wydajemy, jest i muzyka, i dziwy.

Najcelniej siła rażenia dziecka dosięga jednak dziadków. Ich wszystkie działania podyktowane są prawdziwymi odruchami serca. Wszystkie rozmowy zaczynają się, kończą i są przeplatane wyrazami miłości, miłości nad życie. Miłości do wnuka.

Z racji tego, że nie można być jednocześnie rozważnym i zakochanym, oraz w związku z tym, że dziadkowie oddają bałwochwalczą cześć wnukowi, ich opowieści są nadzwyczajne, spotęgowane dumą, podkoloryzowane i mówione dużymi literami. Chcecie przykładu? Oto przykład: niedługo po tym, jak wróciliśmy z pierwszych zajęć pływania z Heniem – podczas których miał za zadanie przepłynąć 1/3 basenu na naszych rękach i zrobił to, podobnie jak cała reszta dzieci – dowiedzieliśmy się z podań dalszej rodziny – informowanej przez moją Teściową – że nasz Syn wygrał zawody pływackie.

Tak. Dziadkowie lubią uciekać się do barwnej metaforyki, poszerzają marginesy, wygładzają krawędzie, ale co jeszcze ciekawsze: prześladują innych ludzi, nie tylko anegdotami, ale też filmikami i zdjęciami. Często zastanawiamy się z Mężem, ile obcych osób widziało filmiki z naszym Synem w roli głównej. I zawsze dochodzimy do wniosku, że pewnie legiony.

– Powiedz lampa. – plepla. – O! Powiedział lampa!

Dziadkowie wiedzą, że surowi władcy nie panują długo, dlatego też cechuje ich teoretyczna i praktyczna przesada. Potrafią chwalić dziecko w całości, ale również każdą jego część z osobna. To nie tylko chwalipięty, ale też chwalinoski i chwalibrzuszki. Przodują w rozpieszczaniu i spełnianiu każdej zachcianki wnuka. Kiedy podczas ostatniej wizyty u dziadków okazało się, że Henio jadł z ochotą borówki, przy kolejnej będzie ich już przygotowane 2,5 kilo.

– Dlaczego on płacze?

– Wszystkie dzieci czasem płaczą.

– Ale nie mój Wnuk!

Jeśli coś tyczy się Wnuka, nie istnieją żadne reguły, lecz same wyjątki. Bo Wnuk jest wyjątkowy. Ma cudowne, mądre oczy i jest dużo, dużo piękniejszy niż wszystkie inne dzieci na placu zabaw. (Autorka tego felietonu zgadza się ze wszystkimi powyższymi tezami).

Mój Mąż: – On nie może pić tej wody.

Mój Teść: – Może. Cały dzień Go dziś nią poiłem.

Zdarzają się sytuacje, kiedy Wnuk powoduje krótkie spięcia. Kiedy Henio choć piśnie w obecności mojego Taty, zatroskany Dziadek posyła mi tak ostre spojrzenie, że gdybym przesunęła palcem przed jego oczami, mogłabym się dotkliwie skaleczyć. Kiedy odmawiam Heniowi kolejnej kostki czekolady, dowiaduję się, że „nie wolno mi robić nic równie wstrętnego!”.

Ale równocześnie Dziadkowie są zdolni do największych poświęceń i zmiany swoich przyzwyczajeń: kiedy trzeba pomóc, Babcia jest w stanie przemierzyć pół Polski, druga – kupić pół królika na zdrowy obiadek lub iphone’a, żeby być na bieżąco z przesyłanymi sobie filmikami. Dziadek wyłącza telewizor, bo to zbyteczne hałasy, a drugi czeka pod drzwiami na obudzenie się Wnuka od 5 rano. Dwa długie, pełne energii kroki i Dziadek już jest przy nim. Moja Mama z kolei jest w stanie znielubić inne dziecko, jeżeli krzywo popatrzyło na jej Wnuka albo – Boże broń! – zabrało mu zabawkę.

Na koniec zebrało mi się na rady dla wszystkich nas, rodziców, i Was, dziadków: nie przenośmy się z tego świata bajki i ekscytacji w realizm. Komu to potrzebne?

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz autor artykułu

Reklama

Polecamy!