oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

#25zomatko / Felietony

Jeden i dwa plus. A co z singlami?

Podobno zazwyczaj jest tak: dorastasz, poznajesz TĘ osobę i lecisz z kolejnymi fazami związku. Pojawia się intymność, przyjaźń i coraz głębsze uczucia, które wzbudzają chęć założenia rodziny, powiększenia grona kochanych istot. Rodzi się pragnienie posiadania dzieci, a w rezultacie – same dzieci. Życie się zmienia. Totalnie. Tym, co się nie zmienia jest jedynie…Hmmm… Pojedynczość Twojego przyjaciela, singla.

Jestem singlem. Skupionym na pracy. Nie myślę za dużo o przyszłości, żyję tu i teraz. Takich jak ja jest w moim mikroświecie coraz mniej. Normalka, jak masz 30 lat, to jesteś w idealnym wieku na takie decyzje, jak śluby, dzieci, budowa domu. Teoretycznie, bo dopóki sam nie jesteś w takiej sytuacji życiowej – a bycie singlem jest czymś, z czym jest ci wygodnie – to perspektywa nieograniczonej wolności może nieco utrudnić zrozumienie tych zmian u innych. A one zwykle przychodzą znienacka.

Niektórzy moi znajomi pobrali się tuż po liceum, inni – po studiach, jeszcze inni wciąż nie sformalizowali swoich związków. Część zdążyła poczuć, że chce mieć większą rodzinę – i ją założyła. Można powiedzieć, że ich życie w sferze rodzinnej toczy się zgodnie z tradycyjnym wzorcem. Spoko, rozumiem, cieszę się z tego. Tylko im dalej w las, tym dziwniej. Bo siłą rzeczy w tych przełomowych sytuacjach zmienia się nie tylko życie moich bliskich, przyjaciół i znajomych, ale również moje. Na spotkania w mieście umawiam się zwykle ze znajomymi parami, które przychodzą ze swoimi małymi dziećmi. Są zabiegani, a ich rytm życia – wakacje, kolacje, kino, spacery – jest podporządkowany dziecku. Niektórzy (na szczęście tylko niektórzy) już nie rozumieją moich opowieści o pracy lub podróżach z absurdalnymi przygodami, rozważań w stylu: „Dlaczego musi być coś, zamiast po prostu nic?”. Czasami się zapominam i pytam młodą matkę, która urodziła pierwsze dziecko 3 miesiące temu: „Wyskoczymy na winko?”. O 20:00, w środę ją pytam. Odruchowo. Czasami zapominam, że pewna przyjaciółka ma już życie rodzinne, bo pół roku temu wyszła za mąż i proponuję jej niestworzone atrakcje, a ona musi zgasić mój zapał, informując o planach na weekend z mężem. „Ale jak to?” – dudni w głowie. Mój dystans do siebie i życia w ogóle pozwala mi dostrzec w tym dość sporo komizmu.

Z drugiej strony myślę, że jest to wielkie wyzwanie dla przyjaźni. Bo wspólnych doświadczeń coraz mniej, tematy nieco się rozjeżdżają (ona/on/oni o budowie domu lub o absurdalnie wysokich cenach wózków dziecięcych, ja o „stanie projektów” i tym chłopaku, o którym przypomina mi autobus nr 14. Czy pora wyjść poza budowany latami „plac zabaw” i poszukać nowego podwórka pełnego innych singli? Nie, nie wierzę, że to dostateczny powód, żeby się „rozstać”. Napisałam wyżej, że spotykam się z przyjaciółmi – czyli nasza piaskownica nadal działa! Jest tylko dziwnie, bo czasem czuję się jak piąte koło u wozu, bo oni tak siedzą, tacy zgodni bardziej lub mniej, tak równo idą w tempie swojej pociechy, a ja taka pojedyncza, troszkę jak rzep na psim ogonie przyklejona… Jest dziwnie, gdy rozmowa się „nie klei”, bo co drugie zdanie przerywa wymagający dwulatek, a ja chciałabym go jednak przekrzyczeć, bo gdy się poddam i przerwę wypowiedź, to tracę wątek w przeładowanej na własne życzenie informacjami głowie. Jest dziwnie, bo nie zawsze wiadomo, jak się zachować. Kto jest singlem w świecie młodych rodziców, wie, o czym mówię. Staram się jednak nie skupiać nad tym zanadto, bo wiem, że to tylko na chwilę. Dzieci rosną, niedługo będą mieć swoich przyjaciół. Pochłonie je szkoła, pierwsze miłości – tak, jak i nas kiedyś. Dobrze byłoby nie doprowadzać do sytuacji, gdy stare znajomości będą wymagały reanimacji, bo to może okazać się trudne lub nawet niemożliwe. Przyjaźń wymaga uwagi.

Dlatego, Drodzy Rodzice, nie zapominajcie o nim – o Waszym samotnym przyjacielu, który też niekoniecznie ogarnia ten obrót o 180 stopni, który pojawił się w Waszym życiu. A Wy, bracia i siostry w życiu w pojedynkę, pamiętajcie: nie musicie na siłę szukać nowych przyjaźni, nie czujcie się niepotrzebni. Odpowiednio dużo otwartości na zmiany w życiu Waszych przyjaciół wystarczy, by utrzymać więzi i znaleźć swoje miejsce w nowym układzie.

Panna S.

Reklama

Polecamy!