oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

#25zomatko / Mamy pomysł na biznes

Matka na YouTube, czyli PatiTV

Wróciłaś z pracy. Nie zdążyłaś jeszcze przebrać się w dres, a już bierzesz udział w popołudniowej herbatce u Pana Misia. Za parę chwil kolacja, kąpiel i Twoje dziecko już śpi. Ogarnęłaś cały dom po huraganie, który jak co dzień nawiedził Twój dobytek. Jedną ręką pakujesz zmywarkę, drugą chwytasz kubek, by napić się herbaty, która zaparza się już dwudziestą trzecią minutę. W tle mąż streszcza Ci „Szkło kontaktowe”, na które zerka jednym okiem, sortując pranie. Zupa do lodówki, drzwi zamknięte. Światło zgaszone. Włączasz na chwilę komputer, by przed snem przeczytać najważniejsze informacje dnia. Na Facebooku koleżanka polubiła post youtuberki. – Kanał na YouTube? – myślisz. – Niektórzy mają sporo wolnego czasu… – dodajesz i zamykasz komputer. Jutro znowu zaczniesz dzień o 6.30.

Matka YouTuberka? Jest taka jak Ty. Ogarnia codzienność jedną ręką. Jedyna różnica między Wami jest taka, że kiedy Ty i Twoja rodzina kładziecie się spać, ona zaczyna pracę. Poznaj PatiTV.

 

 

MÓWMY JAK JEST NAPRAWDĘ

 

Zanim powstał PatiTV, Patrycja prowadziła inny kanał o tematyce lifestylowej, któremu nie poświęcała tyle uwagi, ile wymagał. – Mój pierwszy kanał był jak domowy rowerek stacjonarny. Wiesz, że go masz, ale nic z tym nie robisz – śmieje się i dodaje – prowadziłam go niesystematycznie, nieregularnie wrzucając nowe treści. Z perspektywy czasu widzę, że oprócz mojego braku zaangażowania nie miał też jednej myśli przewodniej.

Wszystko się zmieniło, kiedy Patrycja zaszła w ciążę. Ten czas musiała spędzić na odpoczynku, dlatego urozmaicała go czytaniem interesujących ją blogów i oglądaniem zagranicznych kanałów parentingowych. – Zauważyłam, że na YouTube brakowało ciekawych kanałów skierowanych do przyszłych i młodych mam, które jednocześnie będą odnosić się do naszego, polskiego rynku. Ponadto treści prezentowane na istniejących kanałach często były bardzo radykalne i ukierunkowane na jeden temat, co nie zawsze mi odpowiadało. Nie jestem typem osoby, która ślepo podąża za głównym nurtem. Dobrze jest móc czerpać wiedzę od różnych osób i z różnych źródeł, wybierając z nich to, co nas interesuje.

Patrycja zastanawiała się, a co by było, gdyby powstał wideoblog, na którym będzie pokazywane prawdziwe, niewyreżyserowane życie, z normalnymi problemami, na które napotyka na swojej drodze każda mama. Bez upiększania i tworzenia instagramowych stylizacji z bzem, gorącą kawą i książką na śnieżnobiałej pościeli. – Chciałam pokazać, że czasami nie mamy na coś czasu albo siły, w domu panuje nieporządek, a nasze dzieci nie chodzą po domu w idealnie wyprasowanych lnianych ubrankach. Chciałam przedstawić życie każdej mamy. Właśnie tego mi brakowało i zdecydowałam o stworzeniu takiego kanału – dodaje Patrycja.

Kiedy wyłącza kamerę, nie uśmiecha się do siebie z myślą: „Yhm… u mnie to tak naprawdę wszystko nie wygląda”. Zza rogu pokoju nie macha do niej sztab niań, stylistek i scenarzystów, którzy pilnują, by wszystko wydawało się niewyreżyserowanym przez specjalistów vlogiem.

W ciągu dnia Patrycja sama zajmuje się niespełna dwuletnim synem Antkiem i na swoim kanale nie boi się głośno mówić o tym, że na koniec tygodnia jest skrajnie zmęczona i ma ochotę na wyjście z koleżankami na imprezę. Że zamiast wieczorami sprzątać, wybiera odpoczynek i spędzenie chwili z mężem, oglądając film. Że czasami woli wydać na daną zabawkę więcej, ale kupić przedmiot bardzo dobrej jakości, który posłuży dziecku dłużej. Że kiedy jej rodzina zasypia, ona mimo zmęczenia nie kładzie się razem z nimi, tylko nagrywa nowe filmy. Obserwując opinie na temat jej wideobloga, można śmiało stwierdzić, że szczerość popłaca.

– Zakładając PatiTV, chciałam mówić na głos o prawdziwych emocjach, z którymi stale borykają się matki. To właśnie szczerość najbardziej doceniają moi widzowie – wyjaśnia Patrycja i dodaje – Jeśli mamy widzą, że nie są ze swoimi problemami same, jest im zdecydowanie łatwiej przeżywać jasne i ciemniejsze strony macierzyństwa.

 

 

CO WARTO KUPIĆ?

 

Odwiedzając kanał PatiTV, dowiemy się, jakiego typu produkty i akcesoria towarzyszą Patrycji i jej dziecku na co dzień, co sprawdza się w rzeczywistości, a co jest przereklamowane. Dzięki przygotowywanym przez nią przeglądom i obserwowaniu, jak dane zabawki czy akcesoria sprawdzają się w codziennym życiu, mamom łatwiej jest podjąć decyzję o ewentualnym zakupie droższej rzeczy.

– Chciałam dzielić się z innymi mamami moim doświadczeniem i nagle okazało się, że kobiet, które poszukują podobnych do mnie rzeczy, jest wiele! Wrzuciłam jeden, drugi filmik i odzew był ogromny – opowiada. – Gdy dany produkt pokazuję w codziennym użyciu, a nie tylko w wystylizowanej scenerii, mamy widzą, czy naprawdę jest funkcjonalny, czy tylko pięknie prezentuje się na zdjęciu. Prezentuję rzeczy, których używamy, odkąd urodził się Antek, i śmiało mogę i chcę polecać je mamom, które są na etapie dokonywania wyboru. Z drugiej strony nie boję się powiedzieć, że inne, mimo wysokiej ceny, okazały się bublami.

Widzowie PatiTV cenią autentyczność Patrycji, z kolei ona nie próbuje nikomu się przypodobać za wszelką cenę.

– Nikogo nie namawiam do oglądania PatiTV. Jeśli komuś nie odpowiadają prezentowane przeze mnie treści, nie identyfikuje się z głoszonymi przeze mnie poglądami, nie próbuję namawiać czy przeciągać go na swoją stronę. Szanuję prawo do własnego zdania. Na szczęście Internet jest tak duży, że każdy może znaleźć w nim pasujące mu treści lub założyć własny kanał – mówi z uśmiechem.

 

 

„A ILE CI PŁACĄ NA TYM YOUTUBIE?”

 

– Od zawsze musiałam „coś” robić. Nie potrafię siedzieć w miejscu. Nie mogłam po prostu studiować, musiałam się uczyć i pracować. Kiedy zostałam mamą, wiedziałam, że mojej głowy nie zajmie tylko macierzyństwo, że chcę mieć zajęcie, które będzie moją odskocznią. Że na koniec dnia muszę znaleźć siłę i motywację do pracy. Dzięki temu wciąż się rozwijam, mam też więcej tematów do rozmów z moim mężem i wiem, że posiadając własną pasję, jestem dla niego bardziej atrakcyjna – tłumaczy Patrycja i dodaje – Uznałam, że jeśli mój pomysł nie zyska uznania wśród widzów YouTube, wystarczy jeden klik i kanał przestanie istnieć.

Na szczęście na koniec się nie zanosi! Ilość obserwujących PatiTV wciąż rośnie, a pomysł na kanał stał się realnym biznesem.

– Na początku nie przypuszczałam, że PatiTV będzie przynosić dochody. Nie wierzyłam, że w moim przypadku spełni się znany z artykułów schemat: urodziła dziecko, rzuciła pracę w korporacji i założyła firmę! – śmieje się Patrycja. – Youtuber to stosunkowo młody zawód, ludzie zastanawiają się, jak można być blogerem, youtuberem i nazywać to pracą. Odpowiadam, prowadzenie wideobloga może być pracą, jeśli odpowiednio do tego podejdziesz. Musisz być konsekwentny, sumienny, mieć plan działań, określone cele, które chcesz osiągnąć oraz harmonogram pracy.

Są osoby, które prowadząc swój kanał, podejmują się każdej współpracy, dla których celem jest wyłącznie ilość subskrypcji i odsłon prezentowanych treści. Patrycja od początku wiedziała, z kim i w jaki sposób chce współpracować. Zdecydowała, że będzie odrzucać te propozycje, które mimo ogromnych korzyści finansowych mogą nadszarpnąć jej wiarygodność.

– Nie aspiruję do tego, by mieć pół miliona widzów. 50 tysięcy to liczba, która pozwala na kontrolowanie tego, co dzieje się na moim kanale. Od samego początku stawiam na to, by czytać komentarze, osobiście odpisywać na wiadomości. Wierzę, że bezpośrednia relacja z widzem jest najważniejsza, dlatego konsekwentnie odmawiam współpracy agencjom odpowiedzialnym za działania komunikacyjne – wyjaśnia. – Nie wyobrażam sobie, że obca osoba na podstawie obejrzanych filmów decyduje o tym, jak i czy odpisać na dany komentarz. Czytam każdy komentarz i każdego maila. Staram się odpowiadać na wszystkie pytania, które dotyczą publikowanych przeze mnie treści.

Odłóżmy jednak na bok emocje i relacje. Ludzie, którzy nie wiedzą, na czym polega praca youtubera, mogą zastanawiać się, gdzie w tej pracy ukryty jest zarobek i czy przypadkiem nie są – jako odbiorcy – oszukiwani.

– Źródeł zarobków jest kilka. Na kanale wyświetlane są reklamy, za których odtwarzanie YouTube wypłaca indywidualnie kalkulowane wynagrodzenie. Wszystko odbywa się w myśl zasady – im więcej osób obejrzy, skomentuje mój film, tym większą kwotą podzieli się ze mną wspomniany serwis. Drugą formą jest współpraca reklamowa z firmami, których produkty decyduję się pokazać, gdy faktycznie spełniają moje oczekiwania – tłumaczy. – Na moim kanale można spotkać treści zarówno sponsorowane, jak i niekomerycyjne. Nie publikuję treści o charakterze komercyjnym, jeśli nie jestem w stanie z przekonaniem polecić widzom otrzymanego do testów produktu. Nie stosuję antyreklamy. Na tym polega budowanie wiarygodności – raz naruszone zaufanie widza nie zostanie odbudowane.

W Internecie funkcjonują blogi i vlogi, które przybierają postać „słupów reklamowych” – ich autorzy, podejmując się każdej współpracy, sprawiają, że odbiorcy zaczynają sceptycznie podchodzić do oglądanych i czytanych przez siebie treści. Patrycja w szczery sposób rozwiązała ten problem na swoim kanale.

– Nie ukrywam przed moimi widzami, że PatiTV jest także moim źródłem zarobku. Nie udaję, że coś kupiłam, jeśli to dostałam. Nie „wciskam” produktów. Jeśli decyduję się na polecenie danej rzeczy, wynika to wyłącznie z mojego zadowolenia po jej użyciu. Współpracuję z tymi, których przekonania są bliskie moim – opowiada.

 

 

KAMERA, ŚWIATŁA, AKCJA!

 

Studio nagrań PatiTV to dom Patrycji. A każdy widz jest w nim gościem. Czasami w tle można dostrzec przemykającego Pana Męża, który jednak lepiej czuje się jako krytyk aniżeli pierwszoplanowy bohater filmów.

– Bardzo ważny w mojej pracy jest dla mnie mój mąż. Bo to on jest tym, który jako pierwszy ogląda prawie każdy film, doradza mi, kiedy nie wiem, czy nie wychodzę poza ustalone granice, i po prostu wspiera, gdy tracę motywację. Chyba nie mówiłam tego wcześniej, ale moi rodzice na początku nie patrzyli przychylnym okiem na to, czym się zajmuję, ale teraz są dumni i wspierają mnie w moich działaniach – opowiada z uśmiechem. – Chciałabym, żeby pewnego dnia mój syn powiedział: „Mamo, jestem dumny, fajnie to ogarnęłaś”.

Odwiedź kanał PatiTV: klik

Anna Meres autor artykułu

Reklama

Polecamy!