oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

#25zomatko / Wywiad

Mięsem tylko rzucam!

Magda Bujak w rozmowie z Anią Meres opowiada o tym, że weganizm to nie moda na hummus i dlaczego płacze, kiedy tatuuje cebulę.

 

 

Ania Meres: Dlaczego jesteś weganką?

Magda Bujak: O tym będzie ta gadka?

Chcę rozmawiać o wielu rzeczach. Odpowiedz na moje proste pytanie.

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Zasadniczo, to wyszło naturalnie. Po prostu wiedziałam, że nie chcę uczestniczyć w tym przemyśle i nie chcę dokładać więcej „wungla” do tego pieca. Wiem, że da się żyć inaczej, wbrew temu, co sądzi wielu ludzi. Żyjemy w takich czasach, że mamy ogromny wybór. Nie chcę tutaj używać słowa „dieta”, bo chodzi raczej o sposób życia. Nie chcę przykładać ręki do znęcania się nad zwierzętami i ich wyzysku. I, jak widać, żyję, nie umarłam z głodu.

Wiesz, wielu ludzi nie traktuje wegetarianizmu czy weganizmu jako stylu życia, tylko podąża za modą. Bardzo modne i zdrowe są obecnie nietolerancja glutenu czy laktozy.

Moda? Zdrowie? Daj spokój. Ja mam na to wyje…, wiesz o tym doskonale. Palę od 13. roku życia.

Czy to ma być off the record?

MB: Ale dlaczego? Ja nie mam nic do ukrycia. To tylko suche fakty. W moim przypadku naprawdę nie chodzi o zdrowy tryb życia. Wielu wegan chce się po prostu zdrowo odżywiać i uważa, że dieta roślinna potrafi zdziałać cuda. Jem cukier, sól, jem gluten i nie zawsze odżywiam się zdrowo. Poza tym, na co dzień, względem moich klientów, nie wykazuję proaktywistycznych zachowań. Staram się nie manifestować wszem i wobec swoich poglądów, to nie w moim typie. Chyba, że ktoś naprawdę gada głupoty. Chodzi mi wyłącznie o empatię. Czuję w 100% więź ze zwierzętami. Bliżej mi do nich niż do gatunku ludzkiego.

Mocne słowa.

Ale tak uważam. Rasa ludzka jest okrutna i potrafi być bezwzględna. Zobacz, ile rzeczy człowiek niszczy wokół siebie.

Tylko wiesz, w tym wszystkim naprawdę trzeba być konsekwentnym. Jakoś nie wyobrażam sobie wegetarian czy wegan, którzy za hummus płacą w sklepie gotówką wyjętą ze skórzanego portfela.

Ja mam portfel z papieru. Ale nie jestem typem ortodoksyjnego weganina. Nie mnie oceniać postępowania innych. Ich wybór, ich sumienie. Szanuję to, że Ty na przykład, buraku-cebulaku, jesz mięso (śmiech).

(śmiech) Chyba najgorsze jest narzucanie drugiej osobie swoich racji i przeciąganie jej na swoją stronę.

Nie chodzi o to, żebym teraz przekonywała Ciebie do niejedzenia mięsa. Uważam, że czasami wystarczy, jeśli na 7 dni w tygodniu 3 razy zjemy danie pochodzenia roślinnego – to już coś zmieni w losie zwierząt. Ludzie często pytają: „A co to da?”. Otóż da. Jeden plus jeden. Poza tym, żyjemy w czasach, w których dostęp do wiedzy jest o wiele większy niż dawniej. To jest kwestia Twojej chęci do jej poszerzania. A propos, czy wiesz, że wiele osób uważa, że krowa sama z siebie daje mleko? Anka, dajesz sama z siebie mleko?! Przecież nie oddaje się mleka jak moczu! Jeszcze raz to powiem. To jest kwestia chęci zdobywania wiedzy na dany temat. Nie można ignorować problemu dla własnego poczucia komfortu. Kupując kosmetyki, czytasz etykiety. Jeśli możesz wybrać pomiędzy tymi, które nie są testowane na zwierzętach i mają roślinny skład, abstrahując od często niskich cen, to dlaczego miałabyś ich nie wybrać?

Zgadza się, tak też robię. A Ty, mimo że nie lubisz słowa „moda”, musisz przyznać, że właśnie dzięki modzie na stosowanie organicznych kosmetyków i czytanie składów, konsumenci zaczynają szukać różnych opcji, zmuszając tym samym producentów, by zaprzestali atakowania nas chemią i okrucieństwa wobec zwierząt.

Oczywiście! Każde prozwierzęce zachowanie ma znaczenie, nawet jeśli pozornie małe. Czasami przecież wystarczy, że przestaniemy kupować jajka z chowu klatkowego. Dwa znane mi markety wycofały już ze swojej oferty jajka „3-ki”. To jest bardzo duży krok do tego, by cierpienia było mniej.

Zmieńmy temat na równie ci bliski. Tatuaże. Kiedy zaczynałaś tatuować, wśród twoich prac dominowały wzory niczym zdjęte z twoich obrazów – malowane na ciele. Obecnie twój styl jest zupełnie inny, tatuujesz głównie delikatne motywy roślinne. Jaki jest ulubiony tatuaż, który wykonałaś?

Trudno mi wskazać jeden ulubiony. Każdy jest wyjątkowy, bo każdy powstaje wyłącznie dla jednej osoby. Z każdym wiąże się inna historia. Aczkolwiek największą frajdę ostatnio sprawiło mi tatuowanie kwiatostanu ostu. Ale wiesz, co jest super, jeśli już mówimy o intymnych rzeczach? Kiedy robisz tatuaż, spędzisz z tą osobą kilka godzin, i później, gdy skończymy, ona patrzy w lustro i zaczyna płakać. O matko, serce zaczyna mi szybciej bić, to są trzy sekundy i ja już beczę. Wyzbądźmy się stwierdzenia: „nie rycz”, naprawdę. Płacz to jest najbardziej oczyszczająca rzecz na tej planecie. Piękne są łzy, łzy radości. Do mojej małej głowy nie dociera, że moja praca może dla kogoś aż tyle znaczyć, przede wszystkim, że przynosi mu tyle szczęścia. Czasami zapominam, że to, co robię, zostanie już z nimi, kur…, do końca życia!

Sama łapię się na tym, że kiedy codziennie patrzę w lustro i widzę mój piękny tatuaż, który zrobiłaś, pierwszą myślą jesteś Ty.

Pięknie…

To właśnie jest piękne! Dostałam od Ciebie niepowtarzalny prezent i tego nie da się zapomnieć. To mnie wzrusza.

Mnie także, bo to absolutnie ważne w mojej pracy. Cieszę się, że nowa fala tatuatorów sprawiła, że nasze prace przestały być postrzegane jako stemple w katalogu. Nie chcemy kopiować cudzych prac i powielać wzorów. Skoro jesteśmy młodzi i płodni artystycznie, dlaczego mielibyśmy nie przedstawiać tych samych motywów na milion różnych sposobów? Przecież chodzi o to, by nasi klienci naprawdę czuli się wyjątkowi, prawda?

 

#Bio

 

Magda Bujak

Tatuażystka, malarka, weganka. Współwłaścicielka słynnego studia Ink Miners Tatoo Collective w Katowicach, odwiedzanego przez klientów z całej Europy. Posiadaczka dwóch kotków, namiętna palaczka.

 

fot. Ink Miners Tatoo Collective, Kamil Krawczyk / Illusionstudio.pl

Anna Meres autor artykułu

Reklama

Polecamy!