oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

#25zomatko / Wywiad

Zosia Samosia

Kasia „Bachor” Rostkowska z Dekornika w rozmowie z Zosią Ślotałą, mamą Ranii i Leo, o aranżowaniu dziecięcych wnętrz, pomysłowych rozwiązaniach w pokojach maluchów oraz marce Petite Maison, tworzącej eleganckie ubranka na uroczystości dla najmłodszych!

 

 

Kasia „Bachor” Rostkowska: Jaka jest różnica między urządzaniem pokoiku dla dziewczynki a chłopca? Czy jest coś, na co należy zwrócić szczególną uwagę, jeśli dziecko jest jeszcze bardzo małe?

Zosia Ślotała: Są pewnie zasady, których się trzymam, niezależnie od tego, czy pokój jest przeznaczony dla chłopca, czy dla dziewczynki… Nie używam ostrych kolorów, dziecko powinno czuć się w pokoju bezpiecznie i spokojnie. Mocno czerwona ściana na pewno by w tym nie pomogła :). Okna muszą mieć odpowiednie zasłony, tak aby światło nie przeszkadzało dziecku podczas snu. Jedyna różnica miedzy pokojami moich dzieci to dobór palety kolorystycznej :).

 

Na jakie kolory postawiłaś i dlaczego?

Jestem tradycjonalistką… Pokój Ranii jest biało-szaro-różowy, natomiast Leonarda biało-szaro-niebieski. Z kolorem pokoju córki trafiłam w dziesiątkę, ponieważ – jak większość małych dziewczynek – ma ona obsesję na punkcie koloru różowego. Natomiast Leonard ma na razie 3 miesiące i jeszcze nie wyraził opinii na temat swojego pokoju ;).

 

 

Na jakie rozwiązania postawiłaś? Czy zdecydowałaś się na konkretne fasony mebli, wyznaczony kącik do zabawy, pokój łatwy do przearanżowania. Czy masz „triki na pokoiki”? 

Jestem zwolenniczką mebli, które rosną z dziećmi. Umeblowanie pokoiku dziecięcego jest dosyć kosztowne, dlatego warto zainwestować w solidne sprzęty, które będą nam służyły latami. Ważne jest chociażby łóżko – nasze posiada dwie wysokości i zdejmowane szczebelki. Dzięki takim trikom mebli możemy używać przez lata!

Na początku pokój dziecięcy służy głównie… rodzicom. Rozplanowanie mebli musi być pomocne podczas przewijania i kąpania. Pokój Ranii przemeblowałam dopiero po półtora roku, dzieląc go na 2 strefy: do spania oraz do nauki i zabawy. W strefie spania jest łóżeczko, przewijak i fotel, gdzie wieczorem czytam książki. Strefa nauki i zabawy składa się z regału na książki, minifotela i dużego zabawkowego domu, gdzie Rania trzyma swoje zabawki. Natomiast pokój Leonarda na razie jest umeblowany dla naszej wygody, tak aby ułatwić nam dostęp do przewijaka, fotela do karmienia i kołyski. Takie ustawienie przydaje się szczególnie nocami :).

 

Czy miałaś wcześniej wizję tych przestrzeni, czy zdałaś się na impuls i generowałaś pomysły na żywo? 

Uwielbiam planować, co oznacza, że każdy pokój był dokładnie rozpisany i zaplanowany jeszcze zanim powstał. Inaczej nie spałabym po nocach. Planowanie jest silniejsze ode mnie :).

 

 

Czy przy wyborze mebli i dekoracji do wnętrz kierowałaś się pochodzeniem produktu? Konkretnie: czy zwracałaś uwagę na to, czy produkt jest polski? 

Niesłychanie ważne jest dla mnie, by meble miały certyfikat i wszystkie odpowiednie atesty, które dopuszczają je do użytku przez dzieci. Zwracam uwagę na drewno, nieszkodliwe lakiery i bezpieczne elementy mebli. Czy produkt musi być polski? W mojej firmie Petite Maison prowadzę całą produkcję w Polsce, wspieram polski rynek, dlatego do współpracy przy dekorowaniu zawsze szukam polskich firm, które produkują w naszym kraju.

 

Czy uważasz, że w ogóle istnieją trendy w dekorowaniu pokoików dla dzieci (nie chodzi mi o modę na postać disneyowską, ale o ogólne kolorystyczne lub dekoratorskie nurty). A jeśli tak, co dziś jest dominującym trendem? 

Na pewno istnieją trendy, tak samo jak w modzie! Myślę, że ważnym nurtem ostatnich lat był styl skandynawski, minimalistyczny, prosty, stawiający na drewno i naturalne kolory. Ja zawsze rozpoczynam od minimalizmu, a po 2 miesiącach pokój przemienia się w kopalnię kolorów :). Tak już jest…

 

Na co nigdy nie zgodziłabyś się w pokoikach dzieci? 

Na namalowanie wielkiego, czerwonego królika na ścianie! Wyobraź sobie, że jesteś malutkim człowieczkiem, masz 55 cm wzrostu, słabo widzisz i codziennie przy zasypianiu patrzy na Ciebie wielki, jaskrawy królik! Raczej słabe tło do relaksu :).

 

… jaki element jest obowiązkowy? 

Zdjęcia! Pokój nie może wyglądać dokładnie, jak z katalogu i musi zawierać osobiste elementy. Dlatego pokoiki dziecięce stają się tak wyjątkowe! Z Ranią wspólnie dekorowałyśmy jedną ścianę w pokoju naklejkami od Dekornika. Gdy skończyła, była z siebie tak dumna, że aż jej się oczy świeciły! 🙂

 

 

Co – Twoim zdaniem – powinniśmy „zaimportować” do pokoików dzieci z innych krajów i kultur? Może podczas wyjazdów lub szukania inspiracji podpatrzyłaś coś, co sprawiło, że westchnęłaś: szkoda, że nad Wisłą tego nie ma!? 

Zawsze podobały mi się podwieszone kołyski. Gdy myślę o takiej kołysce, wyobrażam sobie pokój, gdzie przez okna widać palmy, a w środku tuż przy poduchach leży ukulele…

 

Na koniec sprawa, o którą każda mama chce zapytać: czy masz swoje sposoby na utrzymanie porządku w pokojach maluchów :).

Wymieniam zabawki moim dzieciom raz na 2 miesiące, aby się nimi nie nudziły. Te starsze pakuję w papierowe torby od That Way shop i przechowuję. Posiadam również świetny okrągły koc od firmy Tiny Star, który po zakończeniu zabawy ściągasz sznurkiem i zbierasz wszystkie zabawki do środka!

 

Firmy, które polecam!

 

  • Bon Bon Kids – dziewczyny zrobiły pokój Leonarda!
  • Dekornik – naklejki na ścianę. W każdym pokoju dziecięcym mamy naklejki 🙂
  • Tiny Star, kocyk który zmienia się w worek
  • MoiMili – fantastyczne tipi
  • MiniBe – basen z kulkami i zjeżdżalnia… istny szał!

 

 

PETITE MAISON

 

Jak pojawiła się koncepcja, że będziesz projektować akurat TAKIE ubranka – eleganckie, na uroczystości? Dlaczego nie ubranka na co dzień?

Pomysł na eleganckie ubranka dla dzieci powstał z… potrzeby. Kiedy chrzciłam moją córeczkę, nie mogłam nigdzie znaleźć szaty do chrztu. Po długich poszukiwaniach zdecydowałam uszyć ją u krawcowej. Wtedy zaświeciła mi się w głowie lampka – dlaczego nie połączyć moich dwóch miłości? Dzieci i mody. Tak powstał mały dom mody Petite Maison :).

 

Czy pamiętasz moment, kiedy wpadłaś na pomysł stworzenia Petite Maison? Dokładną chwilę? 🙂

Momencik był krótki, ale bardzo długo zbierałam się na odwagę, aby stworzyć własną markę. Tyle niepewności… czy moje projekty się spodobają, czy będę potrafiła dobrze dobrać materiały, czy odpowiednio zaprojektuję kolekcje, zdążę z dwiema kolekcjami w roku. Miliony powodów, aby tego nie robić i mieć przysłowiowy „święty spokój”. Ale odwaga zawsze jest w moim życiu wynagradzana… I tak też było tym razem! Pracuję praktycznie non stop, dzieląc czas pomiędzy dzieciaki a pracę… najbardziej na tym cierpi mój sen. Jednak spełnienie, które odczuwam prowadząc taki tryb życia , jest warte każdej trudnej chwili!

 

Czy masz kogoś na kim się wzorujesz? Może jest to dom mody, a może po prostu ulubione profile na Instagramie?

Moją markę widzę jako klasykę… połączenie francuskiej finezji z angielską elegancją… Nie chcę się na nikim wzorować, tylko tworzyć coś własnego! Szukam inspiracji w materiałach, dodatkach, czasem w modzie dla dorosłych.

 

Wiem, że Petite Maison szyte jest w Polsce. Powiedz, jak wygląda proces twórczy i wykonawczy – od pomysłu do znalezienia się ubrania w butiku np. na Mokotowskiej. Za jaki etap konkretnie jesteś odpowiedzialna?

Za każdy 🙂 Panuje przekonanie, że mam sztab ludzi, którzy wszystko robią za mnie, a tak wcale nie jest! Pomysł rodzi się w mojej głowie, sama dobieram odpowiednie materiały, dodatki do projektu. Z konstruktorką ustalam, jak ma wyglądać prototyp, który dla mnie tworzy. Następnie testuję go na mojej Ranii (jeżeli jest to coś dla dziewczynek). Jeśli nic ją nie uwiera i przetrwa w ubraniu pół godziny, zlecam szwalni szycie :). Gotowy produkt dostarczam np. na Mokotowską do sklepu Bimbus :).

 

Jak dzielisz obowiązki pomiędzy byciem mamą, stylistką i twórczynią Petite Maison? Ile czasu zajmuje Ci prowadzenie marki?

Każdy projektant powie, że jest to praca 24 godziny na dobę! Pilnuję, aby prowadzenie firmy nie odbierało mi czasu spędzanego z dziećmi, dlatego najczęściej zajmuję się tym, kiedy Rania jest w przedszkolu… wtedy mam kilka godzin spokoju. No i wieczorem, kiedy dzieciaczki pójdą spać :). Nauczyłam się mądrze zarządzać czasem, a jest to umiejętność, którą posiada każda mama! Inaczej byśmy zginęły pod natłokiem obowiązków!

 

fot. Archiwum prywatne
Caramella
Bon Bon Kids
Petite Maison

Katarzyna "Bachor" Rostkowska autor artykułu

Reklama

Polecamy!