oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

Ciąża i poród

VBAC, czyli naturalnie po cesarce

Kiedy piszę ten artykuł, mija dokładnie rok od mojego porodu. Nie tego wymarzonego i zaplanowanego, pełnego „ochów” i „achów”, który miał się ziścić w zaciszu domowym, a od tego, który był moim największym zaskoczeniem – cesarskiego cięcia. Zgoda na operację była najtrudniejszą decyzją, jaką w życiu podjęłam. Chwytając długopis w rękę, przez głowę przebiegały mi wszystkie możliwe scenariusze związane z powikłaniami, nie tyle dotyczące mojego ciała, co mojego syna. Ot, takie skrzywienie zawodowe. I choć minął rok, myślami wciąż wracam do tej chwili.

Przez kilka miesięcy nie było dnia, bym nie analizowała i nie zastanawiała się, czy na pewno zrobiłam wszystko, co mogłam, by urodzić naturalnie. Czułam wielki smutek, żal i porażkę, a na samo wspomnienie porodu łzy same cisnęły mi się do oczu. Potrzebowałam wiele czasu, by przepracować w sobie ten poród, nadal go potrzebuję. Niedługo po rozwiązaniu przyjechała do mnie koleżanka Kasia Osadnik, położna i mama cesarkowa, z którą zamieniłam parę słów. Po tym spotkaniu Kasia dodała mnie do grupy facebookowej „Naturalnie po cesarce”. Kompletnie nie byłam gotowa na zamieszczane tam treści. Z czasem jednak zaczęłam czytać posty i okazało się, że nie tylko ja zmagam się z takimi problemami. Pamiętam, jak pewnego dnia poczułam wielką ulgę, że jednak jest miejsce, gdzie ktoś rozumie mnie w zupełności.

Jak sama nazwa wskazuje, grupa zrzesza kobiety, które są po cięciu cesarskim, ale kolejne dziecko chcą urodzić siłami natury. Taki poród w nomenklaturze medycznej nazywamy VBAC (z ang. vaginal birth after cesarean). Tak, to możliwe! Na szczęście skończyły się czasy, kiedy „raz cięcie, to zawsze cięcie”, choć znajdzie się jeszcze kilku lekarzy działających według tej zasady. Rekomendacje światowe i polskie oraz badania naukowe dotyczące bezpieczeństwa porodu VBAC wskazują, że taki poród jest bezpieczny, a dodatkowo zmniejsza ryzyko komplikacji, które mogłyby się pojawić w związku z kolejną operacją, jaką jest cesarskie cięcie. Szczególnie zalecany jest w przypadku kobiet, które chcą mieć większą liczbę dzieci. Sama dynamika porodu jest nieprzewidywalna, co dowodzi, iż poród VBAC nie różni się niczym od porodu naturalnego bez wcześniejszego cięcia cesarskiego.

Najczęściej, gdy kobieta dzieli się w towarzystwie informacją, że przygotowuje się do VBAC, słyszy mnóstwo niepochlebnych słów. Traktuje się ją jako nieodpowiedzialną i ryzykującą. Ale jakiego ryzyka się podejmuje? Najczęściej wymienianymi zagrożeniami związanymi z VBAC są rozejście się blizny po cesarskim cięciu (0,5% przypadków) oraz ryzyko krwawienia i transfuzji, które jest dużo wyższe w przypadku kolejnego cięcia cesarskiego. Prowadzenie takiego porodu wymaga większej czujności ze strony personelu medycznego, ale szanse na powodzenie wynoszą 75% (!) w przypadku kobiety, która nie rodziła wcześniej drogą pochwową i aż 90% w przypadku osoby, która taki poród ma za sobą. Warto wiedzieć, że w trakcie VBACu można stosować oksytocynę w małych dawkach, jednak takie działanie skutkuje zwiększonym ryzykiem rozejścia się blizny po cesarskim cięciu. Nie zaleca się natomiast stosowania prostaglandyn w formie żelu. Prowadzenie takiego porodu nie wyklucza również zastosowania znieczulenia zewnątrzoponowego oraz vaccum (próżnociągu położniczego) w celu skrócenia II okresu porodu.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne oraz ACOG (American Congress of Obstetricians and Gynecologists) wskazują na sytuacje, w których należy kobiecie zaproponować poród drogą pochwową. Niezwykle istotne jest indywidualne podejście do kobiety, pacjentki i ocena grubości blizny na macicy. Badania pokazują, że nie ma idealnej grubości blizny, która zwiększałaby szansę na VBAC. Ważniejsza jest jej elastyczność, której niestety nie jesteśmy w stanie zmierzyć. Dlatego kobieta ma prawo podjęcia próby porodu drogami natury pod wnikliwą obserwacją personelu medycznego.

Pewnie wiele osób myśli: „A po co tyle zachodu?”. Otóż VBAC niesie za sobą szereg korzyści dla kobiety, a są nimi spadek częstości zachorowalności pooperacyjnej, powikłań położniczych i anestezjologicznych, zakażenia ran. Obserwuje się szybszy powrót do zdrowia i wiele korzystnych aspektów psychologicznych (relacja matka-dziecko czy umocnienie kompetencji rodzicielskich), a także wzrost częstości naturalnego karmienia. Kobiety, które przebyły poród naturalny, po cesarskim cięciu częściej podejmują decyzję o kolejnym potomstwie i rzadziej występuje u nich wtórna niepłodność. Dzięki krótkiemu pobytowi w szpitalu, koszty hospitalizowania są niższe.

I mimo że VBAC ma tyle zalet, kobieta musi być bardzo zdeterminowana i świadoma swojej decyzji, by zyskać wsparcie w środowisku medycznym. Czytając szczęśliwe historie vbacowe na grupie, nieraz można zauważyć, że kobiety muszą walczyć o swoje prawa i stać murem za swoją decyzją. Świetnym narzędziem merytorycznym jest „Świadoma zgoda na poród drogą pochwową po wcześniejszym cięciu cesarskim (VBAC)” opracowana przez Katarzynę Osadnik, która bardzo prężnie działa w tej dziedzinie. Na szczęście grono kobiet, które urodziły po cesarskim cięciu, wciąż się powiększa, przecierając szlaki nawet w najbardziej nieprzychylnych szpitalach i przez to dając nadzieję innym mamom. Nie dalej jak tydzień temu odbył się poród siłami natury po 3 cesarskich cięciach! Moc jest kobietą! Kasiu, DZIĘKUJĘ CI!

Weronika Dryja autor artykułu

Reklama

Polecamy!