oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

Dom

Matka w zgodzie z naturą

„Dwa tematy inspirują mnie najbardziej na świecie: kobiety i natura. Każda z moich sukienek jest projektowana nie z myślą o modzie czy trendach, ale o kobiecie, która będzie ją nosić. W każdym moim wzorze zaś odnajdziesz motyw natury” – Diane von Furstenberg, projektantka (i mama dwójki dzieci).

Upłynęło wiele lat, odkąd ikona amerykańskiej mody wypowiedziała te słowa. Jednak fakt pozostaje niezmienny: kobiety kochają naturę, i to – jak się wydaje – z wzajemnością. Bardzo często przy urządzaniu mieszkania wybieramy naturalne tkaniny i wzory. Las, zwierzęta, liście, kwiaty – te motywy wydają się nam bliskie, ciepłe i przyjazne. Żeby nie powiedzieć… naturalne :).

Czy w designie dla dzieci jest tak samo? Czy kierujemy się identycznymi przesłankami i dokonujemy podobnych wyborów? Chyba tak.

Oto subiektywny przegląd najfajniejszych twórców grafiki, mody i designu dla dzieci, którzy czerpią inspirację z natury.

 

DEKORACJA

 

Zaczniemy obrazoburczo, bo… od nas! Od Dekornika.

Kiedy ponad rok temu remontowaliśmy naszą pracownię z naklejkami, mieliśmy do zagospodarowania ponad czterometrową ścianę. Postanowiliśmy umieścić na niej logo (a jakże!), na tle jednej z naszych tapet. Wszystkie – a było nas wtedy w zespole pięć – jednogłośnie postawiłyśmy na wzór wielkich liści, dżungli, soczystej zieleni. Co prawda wybór docelowej tapety wymagał dwóch dodatkowych głosowań, jednak finalnie wybrany motyw sprawdził się. Już po kilku tygodniach tapeta stała się bestsellerem. Zdobi nawet pracownię internetowego magazynu Ładne Bebe i brała udział w kilku sesjach zdjęciowych. Duże, przeskalowane liście palm, tropiki i mocny zielony kolor to zresztą motyw bardzo modny w tym sezonie. I mamy przeczucie, że zbyt szybko z mody nie wyjdzie. Dlatego nie boimy się, że nasza tapeta stanie się za rok przestarzała :).

 

Dekornik

ILUSTRACJA

 

Tak naprawdę na zaprojektowanie nam tapety podczas remontu próbowaliśmy namówić Kasię Stróżyńską Goraj (znaną lepiej fanom Instagrama jako @kasiags) – ilustratorkę, która nie ma sobie równych w kreowaniu bajkowych akwareli z naturą w roli głównej. Tak się jednak złożyło, że Kasia była wtedy w dziewiątym miesiącu ciąży ze swoim drugim dzieckiem i nie mogła podjąć się tego wyzwania.

Wciąż jednak nie możemy wyjść z zachwytu nad jej ilustracjami.

Jej sarenki, choć są jedynie postaciami na papierze, zdają się patrzeć na nas wielkimi ciemnymi oczami. Mamy wrażenie, że liście trzęsą się na wietrze, a noski zajęcy delikatnie poruszają w górę i w dół. Do tego jej malarstwo jest tak klasyczne, jakbyśmy cofnęli się do czasów Kubusia Puchatka, i słodkie jak dwie bajaderki zjedzone pod rząd. Jeśli połączymy obie te czynności – czytanie o Kubusiu i zajadanie się bajaderkami – doznamy podobnego błogostanu, jak podczas oglądania kolejnych małych dzieł Kasi.

Kasia jest mamą dwójki dzieci (dwie dziewczyny). Właśnie z myślą o nich wypuściła serię zabawek i ilustracji pod szyldem Mysi Ogonek. Znajdziemy w niej m.in. grę Memory i plakat z alfabetem przyozdobionym naturalnymi motywami. Obie rzeczy sprzedały się na pniu, ale liczymy na dodruk…

 

@kasiags / mysiogonek.pl

KSIĄŻKI

 

Animalium i ostatnio opublikowane Botanicum wydawnictwa Dwie Siostry. Taki duet to nie tylko porcja solidnej wiedzy, ale i doskonała ozdoba na półkę! Pisaliśmy już w naszym pierwszym artykule do „oMatko!”, że książki przestały być jedynie lekturami, a stają się elementami wystroju pokoików dziecięcych. I nic w tym dziwnego. Są coraz piękniej wydane i coraz bardziej kolorowe! Jednak dwie pozycje wymienione na początku akapitu mają u nas dużego plusa za swój encyklopedyczny charakter. Przeglądając je, wracamy do czasów dzieciństwa, kiedy ilustracje były klasyczne, a albumy naszpikowane wiedzą niczym piórnik pierwszoklasisty kolorowymi kredkami. A co więcej, ostatnio widzieliśmy je na półkach księgarni w Paryżu. Brawo!

Ostatnio znaleźliśmy jeszcze dwie pozycje warte uwagi:

„Człowiek, który zrozumiał naturę. Nowy świat Alexandra von Humboldta” Andrei Wulf, czyli życie odkrywcy i podróżnika. Czytamy jednym tchem.

„Leśna szkoła dla każdego” Houghton Peter, Warroll Jane. Przyznajemy, jeszcze w Dekorniku nie zaglądaliśmy pod okładkę, ale podobno ta książka „pomaga wyciągnąć dzieci na dwór”. Na pewno jest najpopularniejszą lekturą wśród… Instamam!

 

Wydawnictwo Dwie Siostry

CERAMIKA

 

For.rest Design. Z Dagmarą, założycielką firmy, znamy się nie od dziś. Co więcej, jakiś czas temu wypuściliśmy wspólną kolekcję naklejek pod szyldem Dekornik loves For.rest. Tak, jak lubimy patrzeć na dzieła autorki, tak lubimy… słuchać jej samej. Szczególnie, gdy mówi o swoim rodzinnym mieście, Bochni. Kiedy opowiada o odwiedzinach w warsztacie stolarskim, tartaku… Albo jej relacje z wizyt na giełdach roślin – poezja! Zielona poezja. Dlatego For.rest Design to nie tylko ceramika z optymistycznymi wzorami (najczęściej ze zwierzakami), ale i żywe rośliny. Miejsce, w którym mieści się pracownia i sklep Dagmary – choć minimalistyczne – jest wypełnione kwiatami. Niemożliwe? Zapraszamy do Warszawy, na ul. Nabielaka, bo pracownia robi wrażenie. Niby nic (no, minimalistyczne nic), ale chce się tam zostać na zawsze.

 

FOR.REST DESIGN

MATERIAŁY

 

Małgosia jest ilustratorką. Rysuje od dziecka. Prawie od zawsze naturę. „W przyrodzie nie ma czegoś takiego jak kiczowaty kolor. Wszystko jest takie, jakie powinno być i na swoim miejscu. A gdybyśmy ten sam kolor chcieli przenieść do naszego wnętrza, nie jest to takie proste” – mówi w rozmowie z autorką bloga innezycie.pl. Jednak patrząc na tekstylia sygnowane przez Las i Niebo (bo tak nazywa się firma Małgosi), mamy wątpliwości. U niej wszystko pasuje. Kreska jest mocna, a kolory idealnie dobrane. Narzuty i poszewki z ilustracjami jej autorstwa to idealne wykończenie sypialni lub salonu. Delikatne białe nakrycia z motywem kwiatów polnych lub mocne kontrastowe narzuty z przeglądem ptaków polskich – w tych ostatnich jesteśmy po prostu zakochani!

 

Las i Niebo

MEBLE

 

Zakończymy naszą listę naturalnymi mebelkami dla dzieci. Wykonywane są z wikliny, polskiej wikliny – twardej i trwałej. Marka nazywa się Lilu i tworzy ją małżeństwo z dwójką dzieci. Ania przekonuje, że wyczuwalny jest obecnie trend, który można scharakteryzować jako „powrót do naturalnych dodatków w wystroju wnętrz”. Dlatego twórcy zrezygnowali z malowania wikliny, co robili do tej pory. Ich łóżeczka, foteliki i wózki można było kupić w pastelowych barwach, ale ostatnia kolekcja jest całkowicie surowa: wiklina jest w kolorze naturalnym, a materiał użyty do wykończeń to muślin, czyli jedna z najczystszych i najdelikatniejszych tkanin. „Obserwujemy come back naturalnego drewna i wikliny. Kolekcja w naturalnych kolorach spotkał się z dużym zainteresowaniem wśród Klientów, co przyjęliśmy z radością, ale i leciutkim zaskoczeniem”. Ania zwraca też uwagę na coraz mocniejszy trend boho, z którym nierozerwalnie łączy się natura. Czy za kilka lat będziemy mieli mamy-hippiski? To byłby dopiero artykuł…

 

Lilu

 

 

 

Katarzyna "Bachor" Rostkowska autor artykułu

Reklama

Polecamy!