oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

Dom

Nie liczymy godzin i lat…?

… przynajmniej jeśli chodzi o dekorację pokojów dziecięcych. Dwa lata temu Dekornik przeprowadził wśród swoich klientek ankietę o wnętrzarskich dekoracjach i inspiracjach. Czy od tego czasu w pokoikach naszych pociech naprawdę nic się nie zmieniło?

Od razu odpowiadamy na postawione wyżej pytanie: gdyby tak było, Dekornik sprzedawałby wciąż te same produkty. Tymczasem, porównując naszą aktualną ofertę z katalogiem z 2015 roku, obecnie sprzedajemy jedynie 10 spośród ponad 100 zamieszczonych tam produktów. Na tej podstawie możemy opowiedzieć o tym, co jest stałe w dekoratorskich gustach Polaków.

 

#1 Kochamy zwierzęta

 

Wciąż. Na szczęście. Nasze naklejki: królik Harry i sarenka Lucy stały się przez te 2 lata rozpoznawalne i superpopularne. Skłoniło nas to do poszerzenia kolekcji zwierzęcej… a potem do jej zawężenia. Przekonaliśmy się, że moda na słodkie sarenki, jelonki i króliczki jest nieprzemijająca.

 

 

#2 Naklejki-tablice z czarnej folii

 

Choć na rynku nie brakuje tablic, to jednak nasza samoprzylepna wersja okazuje się bardzo praktyczna dla mam. Nie zajmuje dużo miejsca, nie trzeba jej przesuwać ani podnosić, kiedy upadnie. Najbardziej chodliwymi motywami są chmurka z deszczem i domek. Sądzimy, że ich popularność wynika z podobieństwa do wzorów skandynawskich, chociażby od produktów marki Ferm Living, która proponuje bardzo podobny motyw (uwaga, zaręczamy, że obie chmurki powstały niezależnie, o czym nawet rozmawialiśmy ze skandynawską firmą, zapewniając się wzajemnie, że żadna ze stron nie lubi kopiowania 🙂 ).

 

#3 Zestawy naklejek zamiast tapet

 

Szczególnie Zestawy99 (za 99 zł), które pozwalają udekorować całą ścianę, a w niektórych przypadkach nawet cały pokój. Nie dziwi nas to, bo przeważają zapewne argumenty ekonomiczne. W każdym sklepie za 1m² tapety zapłacimy tyle, co u nas za cały zestaw. A wystarczy dobra zmywalna farba + naklejki. Wyjątkiem są gęste patterny na tapetach, których nie da się zastąpić geometrycznymi wzorami, takimi jak nasz hit, czyli tapeta w liście. Ale to już zupełnie inna bajka :).

 

 

#4 Chmurki

 

Jak były, tak pozostały hitem. Niesłabnącą popularnością cieszą się chmurki, gwiazdy, niebo w każdej postaci – od pastelowych obłoków po gwiazdy świecące w ciemności. Białe chmurki z efektem 3D oraz wersja w delikatne miętowe i różowe wzory zachowały się jeszcze z 2015 roku. Już dziś możemy powiedzieć: klasyka gatunku.

 

 

#5 Mapy

 

Oczywiście mapy. Przetrwały w niezmienionej postaci i wciąż są naszymi najpopularniejszymi naklejkami. Prognozujemy, że naklejki z funkcją edukacyjną będą hitem nadchodzących lat, tylko wciąż mamy zagwozdkę, jak przełożyć globus na ścianę…

 

 

Wiemy już, co w naszej ofercie pozostało bez zmian. Ale są elementy, które przez lata uległy tak wielkim zmianom, że kompletnie się tego nie spodziewaliśmy. Teraz czas porównać wypowiedzi mam z listopada 2015 roku z tym, co dziś można zaobserwować na profilach z Instagrama.

 

Jakie kolory dominują?

 

Coraz częściej w pokojach maluchów widać szarość zamiast bieli. Od ścian różowych i niebieskich odeszliśmy już na dobre, jednak jasny szary to hit ostatniego roku. Jest bardziej klimatyczny, ale daje tak samo duże pole do popisu – szarość to kolor neutralny, można go zestawiać z każdym innym kolorem. Dwa lata temu był to jednak kolor kontrowersyjny, bo do wypowiedzi na Facebooku: „moja córka sama wybrała kolor szary do swojego pokoiku zamiast fioletu i różu” pojawiały się komentarze: „szary dla starych”. Dziś jednak szary wydaje się barwą do zaakceptowania :).

 

 

Galeria prac artystów zamiast… prac dzieci!

 

To trend zupełnie nowy, bo dwa lata temu na ścianach w pokojach dziecięcych mogliśmy obserwować jedynie plakaty z alfabetem (bardzo wtedy zresztą popularne). Dziś mamy wysyp uzdolnionych rysowników takich jak Kasia GS, La Lune czy Pan Lis . I to właśnie ich prace zdobią pokoiki dziecięce. My, Dekorniki, próbowaliśmy wprowadzić do sprzedaży plakaty z naszymi zwierzakami, jednak nie mieliśmy szans w konkurencji z akwarelami prezentowanymi przez dziewczyny. Dla nas ta porażka jest do przyjęcia, bo sami ubóstwiamy wszystkie wymienione artystki.

 

 

Dżungla

 

To trend, który nas zaskoczył. Nie spodziewaliśmy się aż takiej popularności roślinnych motywów. Wszystko zaczęło się od tapety z liśćmi w naszej pracowni. Z dnia na dzień stała się ona hitem i widnieje nawet w biurze Ładne Bebe. Na czasie są obecnie monstery oraz nowy załóżkownik łąka. A jeszcze dwa lata temu panie pisały do nas: „nie dla kwiatowych ścian, to «too much» w pomieszczeniu mieszkalnym. Po tygodniu musiałabym ją zamalować”.

 

 

Mniej znaczy więcej

 

Jeszcze jakiś czas temu częstymi wypowiedziami były: „Lubię biel, ale coś bym dodała z koloru na ściany lub więcej dodatków”, „Kolor przede wszystkim!”, „Jasna baza + kolor to chyba klucz do sukcesu, tęczowe dodatki – marzenie małej księżniczki”. Dziś pokoje są bardziej stonowane, dominuje baza skandynawska, a najmocniejszymi kolorystycznymi akcentami są… okładki pięknie wydanych książek (pisaliśmy o tym przy okazji trendów). Popularnym motywem stała się także ostatnio… lamperia! Niebieska, ciemnozielona, beżowa lub szara. Bardzo praktyczne rozwiązanie (farba zmywalna), które dodaje wnętrzu charakter. Czujemy, że to rozwiązanie zrobi furorę w 2018 roku. Oczywiście jeśli nie przebiją go nasze załóżkowniki pełniące podobną funkcję :).

 

Mama z powołania / mamazpowolania.eu

Mama z powołania / mamazpowolania.eu

 

Jak wyżej ustaliliśmy, w preferencjach dekoratorskich mniej znaczy więcej. Oznacza to, że nie poddajemy się „disneyowsko-pixarowkim” trendom, nie przeznaczamy budżetu na chwilowe fascynacje. Niekoniecznie też stawiamy na efekt „gigant”. Nie musimy mieć w pokojach tapety z autami czy Barbie. Bardziej liczy się detal – piękna lampa, rzeźbiona półka czy chociażby gwiazdki nad kołyską. Efekt „total look” wyszedł już z mody i mamy bardziej stawiają na kombinowanie i zestawianie subtelnych perełek designu. Czynem potwierdzamy słowa, które powtarza ikona amerykańskiego „Vogue’a” Anna Wintour: Less is more.

Jak dla nas: not too bad :).

Katarzyna "Bachor" Rostkowska autor artykułu

Reklama

Polecamy!