oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

Podróże

Stacja Restauracja. Pomorze

Nadmorskie pociągi wolno jeżdżą. Ma to również swoje zalety. Można dzięki temu usłyszeć szum fal, poczuć zapach morza i gorącego piasku.

 

#1 Stacja Dym na Wodzie

 

W rytmie slow dobijamy do stacji USTKA, gdzie wyskakujemy prosto na plażę. Wśród nadmorskich muszelek polskiej gastronomii trudno o prawdziwe perełki, co nie znaczy, że ich nie ma. Schodząc z nadmorskiej promenady ul. Żeromskiego, trafiamy do Dymu na Wodzie, restauracji prowadzonej przez Rafała Niewiarowskiego. Matki i Ojcowie, będziecie zadowoleni, bo tu świeżość, lokalność i smak produktów dymi z każdego talerza. Zupa ze świeżych pomidorów zniknęła w ustach dziecka naszego w niecałe 4 minuty, a była to niemała porcja, po której dziecię naładowało baterie i ledwo dało nam zjeść w spokoju. Skoro dojechaliśmy nad morze, warto zwrócić uwagę na ryby. Te szef kuchni odbiera prosto z kutra zaprzyjaźnionych rybaków. Osobom sceptycznie podchodzącym do ryb bałtyckich polecamy szczególnie dania sporządzone na ich bazie. Szef Niewiarowski wie, jak się z nimi obchodzić.

W menu znajdziecie śledzia bałtyckiego, troć bałtycką, dorsza bałtyckiego i inne rybne cudeńka z morza czy okolicznych jezior, ale szczególnej uwadze polecamy wątróbkę z dorsza bałtyckiego. Wydaje się, że jest ona specjalnością szefa, a specjał to zapomniany i nader rzadko spotykany. Nikt pewnie by się nie zdziwił, spotykając Niewiarowskiego na pobliskich polach, gdy obiera towar od lokalnych rolników czy zbiera zioła na pobliskiej łące. Wszak jako jeden z niewielu kucharzy posiada rekomendację Slow Food Polska oraz czapkę w przewodniku Gault et Millau. Człowiek ogień, więc dymi praktycznie nad samym morzem, a kreatywności jego nie ugasi nawet bliskość wody.

Z pełnymi brzuchami uciekamy plażą na dworzec i ruszamy w stronę Trójmiasta.

 

 

#2 Stacja Sztuczka Bistro

 

Pociąg nasz długo jedzie, jednak warto wytrwać ciągnący się czas, podziwiając piękne nadmorskie widoki. W nagrodę wysiądziemy w malowniczym mieście SOPOT.
Na początek obowiązkowy spacer po molo, żeby solidnie zgłodnieć i móc spróbować więcej niż przystoi w nowo otwartym  Sztuczka Bistro, któremu szefuje Rafał Wałęsa. Tak, to ten sam szef kuchni, który w Gdyni kilka lat temu otworzył i dalej prowadzi z dużymi sukcesami restaurację o tej samej nazwie – Sztuczka. Bistro to młodsza siostra restauracyjnego konceptu, w której szef daje ujście swojej – mamy wrażenie, że nieskończonej – gastronomicznej wyobraźni. Tuż po wejściu zaczynamy jeść oczami. Piękne, eleganckie i proste wnętrze sprawia, że przez chwilę wahamy się, czy aby tu dzieciom wstęp nie jest wzbroniony. Jednak kelner szybko rozwiewa nasze wątpliwości, podając do stolika nie tylko dziecięce menu, ale również kolorowanki, kredki i czego tam jeszcze sobie zażyczymy. Trudno zdecydować, co zamówić, bo w sumie chciałoby się zjeść wszystko naraz. Dziecię wybiera makaron w maślanym sosie z parmezanem. Próbujemy odrobinę i naprawdę mocno staramy się panować nad sobą, aby nie wyrwać Małej tej miski spod widelca. Ku naszemu pocieszeniu przychodzą przystawki. Mus z wędzonych ryb i karmelizowane kurze wątróbki – prostota w najlepszym wydaniu. Następnie na stół wpada dorsz i karczek. Obie potrawy podane niecodziennie – estetycznie i bardzo smacznie. Na koniec nasycamy się deserem, który w niczym nie ustępuje poprzednim potrawom. Dziecko w międzyczasie wsuwa lody i cała rodzina okazuje się solidnie przejedzona. Po tej uczcie na myśl przychodzi nam jedynie wierszyk o Lokomotywie :-).

 

Fot. Magda Błaszczyk, materiały prasowe / facebook.com

Magda i Przemek Błaszczyk autor artykułu

Reklama

Polecamy!