oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

Zdrowie i uroda

Przerost migdałków – jeszcze fizjologia, czy już patologia?

Przerost migdałków podniebiennych i migdałka gardłowego (tzw. trzeciego) jest zjawiskiem powszechnym w populacji dziecięcej. Problem dotyczy głównie dzieci w wieku przedszkolnym, chociaż w ostatnich latach również dzieci młodszych, a objawy chorobowe z nim związane są jednym z częstszych powodów zgłaszania się z dziećmi do lekarza.

Warto się więc zastanowić, jaką właściwie rolę odgrywają migdałki w fizjologii człowieka i jakie mogą być niekorzystne następstwa ich przerostu. Migdałków w błonie śluzowej gardła jest kilka, z czego najbardziej znane są dwa migdałki podniebienne oraz jeden gardłowy. Wszystkie mają duży udział w kształtowaniu odporności w odpowiedzi na kontakt z czynnikiem potencjalnie szkodliwym (np. wirusami i bakteriami). Stanowią, można powiedzieć, pierwszą linię obrony przed środowiskiem zewnętrznym. Po zetknięciu się z czynnikami zakaźnymi inicjują miejscową obronną reakcję immunologiczną, ale mają też wpływ na cały układ odpornościowy. Wspomniane funkcje migdałków mają największe znaczenie w pierwszych latach życia człowieka. Wtedy też obserwuje się wyraźne zwiększenie ich objętości – szczególnie migdałków podniebiennych i gardłowego. Największy ich wzrost zachodzi między 3. a 6. rokiem życia i jest to zjawisko fizjologiczne. Pewien procent dzieci wymyka się jednak z ram fizjologii. Dochodzi wówczas do patologicznego przerostu migdałków, dotyczy to zwłaszcza migdałka gardłowego (trzeciego). Pojawiają się wtedy dość typowe objawy, jak oddychanie przez otwartą buzię, chrapanie, a czasem bardzo niepokojące incydenty bezdechów w czasie snu. Bezdechy senne powodować mogą przewlekłe niedotlenienie mózgu, co może skutkować zmianą zachowania dziecka. Symptomy to m.in. nadmierna pobudliwość lub wzmożona senność, zaburzenia koncentracji uwagi czy upośledzenie zapamiętywania. Może pojawiać się moczenie nocne. Przewlekłe oddychanie przez nos może mieć też wpływ na zmianę wyrazu twarzy dziecka – twarz się wydłuża, pojawia się wada zgryzu. Często u takich dzieci występują również zaburzenia mowy, co ma związek z kolejnym niebezpiecznym objawem – niedosłuchem. Dzieci przestają odpowiadać na zadane pytania, nie wykonują  poleceń, staja się „niegrzeczne”, głośniej mówią. Dzieci te częściej chorują na zapalenie uszu, zwłaszcza tzw. wysiękowe, związane z gromadzeniem się płynu w jamie bębenkowej, na skutek ucisku trąbek słuchowych przez przerośnięty migdałek gardłowy. Ponadto dzieci oddychające nie przez nos, ale przez otwartą buzię, wysuszają sobie śluzówkę gardła, co czyni ją bardziej podatną na infekcje, stąd częściej chorują na zapalenia gardła i migdałków. Problemem również jest niepoddający się leczeniu katar. Zalegająca w jamach nosa wydzielina często ulega nadkażeniu bakteryjnemu, czemu sprzyja bliski wzajemny kontakt dzieci w żłobkach i przedszkolach. Spływająca po tylnej ścianie gardła ropna wydzielina z zatok może być przyczyną przewlekłego, wilgotnego kaszlu.

Leczenie, tzw. zachowawcze, czyli nieoperacyjne, dzieci z przerostem migdałków obejmuje głównie łagodzenie objawów chorobowych. Szczególnie dotyczy to poprawy drożności nosa. Stosuje się więc sterydy donosowe, leki obkurczające błonę śluzową nosa, czy leki rozrzedzające wydzielinę. W okresach zaostrzeń, gdy pojawia się wysoka temperatura i utrzymuje ropny katar, podaje się antybiotyki. Jeśli takie leczenie nie przynosi oczekiwanych efektów, konieczne staje się leczenie chirurgiczne. Wykonuje się wtedy tzw. adenotomię, czyli wycięcie migdałka gardłowego. Bezwzględnym wskazaniem do tego zabiegu jest zespół bezdechu w trakcie snu oraz postępujący niedosłuch.

fot. 123RF

dr n. med. Małgorzata Muchacka-Bianga autor artykułu

Reklama

Polecamy!