oMatko!

Magazyn świadomych rodziców

Psychologia

Jak muzyka klasyczna wpływa na rozwój dziecka?

Siła, wiara, energia, pozytywne nastawienie, lekkość, subtelność… – takie uczucia towarzyszą mi, kiedy słucham utworu „Marsz turecki” Wolfganga Amadeusza Mozarta. Postanowiłam, że trochę pobawię się muzyką klasyczną i w trakcie pisania tego artykułu będę jej słuchała, by mieć większą wrażliwość i uwagę na sprawy, które chciałabym omówić poniżej.

Każdy rodzic chce, by jego dziecko wyrosło na mądrego, inteligentnego, odpowiedzialnego, silnego, no i jeszcze wrażliwego człowieka. Na wrażliwości w tym artykule chciałabym jednak najbardziej się skupić. W kontekście muzyki klasycznej tworzy ona parę ze zmysłem estetycznym.

60 lat temu genialny dr Alfred Tomatis badał wpływ muzyki na dzieci. Naukowiec zauważył, że niektóre rodzaje muzyki, przede wszystkim utwory klasyczne, korzystnie oddziałują na układ nerwowy, poprawiają koncentracje, uspokajają, zmniejszają lęk, odprężają. W późniejszych latach potwierdzili to inni badacze. Od ponad 50 lat kobiety w ciąży starają się słuchać muzyki poważnej. Wierzą, że dźwięki Mozarta, Chopina czy Vivaldiego mogą korzystnie wpłynąć na rozwój ich dziecka. No właśnie: czy mogą? Moja odpowiedź brzmi: na pewno muzyka klasyczna nie zaszkodzi! Przyszła mama wie, że wskazane jest mówienie do swojego brzuszka, opowiadanie, czytanie bajek, głaskanie. Pod tą cienką warstwą skóry mieszka oczekiwany skarb, do którego docierają wszystkie dźwięki, głosy, światło, muzyka, której słuchamy. Jeżeli będzie ona piękna, czysta, spokojna, nieskazitelna, subtelna i wrażliwa, będzie tak odbierana przez nasze maleństwo. Kiedy dziecko jest już na świecie, dźwięki znane z życia płodowego szybciej go uspokoją, zaś wszelkie źle kojarzące się bodźce, wręcz przeciwnie – pobudzą. W dzisiejszych czasach niewiele trzeba, by puścić dziecku „jakąś” muzykę. Wystarczy mieć smartfona i Internet w telefonie. To, czy dziecko posłucha muzyki rozrywkowej, czy klasycznej – zależy tylko od nas. To my kreujemy, wpajamy od samego początku, co chcielibyśmy, aby słuchało, robiło, w jakim kierunku podążało nasze dziecko. Przez pierwsze 3–4 lat to od nas zależy, co wrażliwe ucho młodego człowieka będzie mogło usłyszeć. Mam poczucie, że właśnie na ten etap rozwoju dziecka mamy największy wpływ. Jeżeli wiemy, że muzyka klasyczna oddziałuje pozytywnie na rozwój dziecka, to nasuwa się tylko jedna myśl: chcę puszczać dziecku klasyków – po to, by słuchało, a nie tylko słyszało! Różnica między pierwszą a drugą czynnością jest kolosalna. Słyszenie jest bierne, natomiast słuchanie jest aktywne, wymaga zaangażowania, świadomości. Czy nasz 5-latek w przedszkolu słucha muzyki klasycznej? Jeżeli ten rodzaj muzyki jest odtwarzany dzieciom, potrafią się one w nim doskonale odnaleźć. Umieją zachować się adekwatnie do sytuacji, ich nastroje zmieniają się w trakcie utworu i wychowankowie potrafią przekazać swój aktualny stan emocjonalny przez wskazanie odpowiedniego koloru. Zwracam uwagę na tę dynamikę, ponieważ taka właśnie jest muzyka klasyczna – nie jednostajna, lecz zmienna, jej odbiorca nastawiony jest na oczekiwanie. Poprzestaniemy tylko na słyszeniu, jeżeli poświęcimy jej zaledwie 5 minut, natomiast usłyszymy ją wówczas, kiedy wygospodarujemy dla niej więcej czasu. Jeżeli potrafi nas odprężyć i uspokoić, tak samo będzie wpływała na nasze dzieci. Don Campbell (kompozytor, muzyk, badacz) udowodnił, że dzieła Vivaldiego, Straussa, Beethovena harmonizują rytm pracy serca i mózgu. Natomiast muzyka Mozarta wpływa na układ nerwowy i aktywność sensomotoryczną, usprawnia pamięć i podnosi poziom koncentracji. Wszystko to Campbell opisuje w swojej książce „Efekt Mozarta”. Ten sam tytuł noszą również serie nagrań wspomagające pracę mózgu, które przyszłe mamy chętnie puszczają swoim jeszcze nienarodzonym dzieciom.

Po przeczytaniu artykułu Mirosława Grusiewicza „Zapomniane przeżycie estetyczne” mam wrażenie, że to my, dorośli, nie pozwalamy naszym dzieciom zapoznać się z klasyką. Po pierwsze: szkoła, miejsce, gdzie najpóźniej od 7. roku życia dziecko spędza do 6 godzin dziennie (oczywiście zdarza się, że więcej lub mniej). Szkoła nie tylko uczy, ale także wychowuje nasze dzieci. Spójrzmy na jej działalność pod kątem obecności treści muzycznych – jest ich mało. Ktoś powie: a po co więcej? No i można dyskutować… Nie o to jednak chodzi! Istotne jest to, co nasze dzieci mogą wynieść z lekcji muzyki. Jak wiele ważnych treści zaangażowany i ambitny nauczyciel może przekazać dzieciom, czego może je nauczyć, gdzie zabrać? Kiedy ma prowadzić dyskusje o wysłuchanych utworach Czajowskiego, Chopina? Nie ma na to czasu. Może wybrać garstkę dzieci uzdolnionych, stworzyć chórek szkolny lub zespół. Już to będzie bardzo dużym osiągnięciem, pod warunkiem, że pojawią się odpowiednie możliwości i chęć ze strony nauczyciela. Co z resztą dzieciaków? Prawdopodobnie dostaną piątki z muzyki za przygotowanie referatów. Zwracam na to uwagę, ponieważ właśnie szkoła powinna uwrażliwiać nasze dzieci, uczyć je słuchania, uspołeczniać, wskazywać im kierunki, jakimi mogą podążać…

Po drugie: wieczny pośpiech. Odwożąc dziecko do szkoły, często je ponaglamy. Wchodząc do samochodu, włączamy radio i słuchamy wiadomości, bo sami nie zdążyliśmy przeczytać ich na smartfonie czy tablecie. Takim zachowaniem nie uwrażliwiamy naszych pociech na piękno sztuki. [Radość, energia, chęć życia, pogoda ducha, nadzieja… – takie uczucia wzbudza we mnie właśnie Antonio Vivaldi swoją kompozycją „Spring”. Wybór był zupełnie przypadkowy, a tak wiele pozytywnych odczuć potrafił wyzwolić we mnie w momencie, gdy piszę te słowa]. Warto byśmy zrozumieli, że auto jest dobrym miejscem na zaznajamianie dziecka z klasyką. Jeśli zacznie się śmiać, potraktujmy to jako punkt wyjścia do rozmowy  o emocjach, które mu towarzyszą. Następnym razem, zamiast iść do kina, możemy wybrać się wspólnie do Filharmonii.

Po trzecie: przesyt muzyczny! To kolejny czynnik, który może zagłuszać wrażliwość, tak u dzieci, jak i u dorosłych. Muzyka towarzyszy nam w miejscach publicznych, w galeriach handlowych, sklepach, środkach komunikacji. Posiadając dostęp do Internetu, możemy słuchać jej na spacerze z psem, podczas uprawiania sportu lub wyrzucania śmieci. Taki przesyt najczęściej dotyka młodzież i ma związek z jej stylem życia. Jeden z psychologów muzyki zwrócił uwagę, iż tylko w wyjątkowych sytuacjach stale obecna muzyka może nas zachwycać. Nie twierdzę, że muzyka, której słucha młodzież, nie wywołuje u niej refleksji. Chcę tylko zwrócić uwagę, iż nadmiar muzyki popularnej jest wszechobecny, nawet nie chcąc jej słuchać, jesteśmy nieraz zmuszeni ją słyszeć.

Celowo napisałam, że to my, dorośli, zamykamy naszym dzieciom szansę na rozwój. Mam na myśli rozwój emocjonalny w kontekście muzyki klasycznej. To my tworzymy współczesny świat, który nie sprzyja zainteresowaniu muzyką klasyczną. Coraz mniej w codziennym życiu (w szkole, pracy, samochodzie, na zakupach itd.) partytur i nut L. Mamy jednak szansę to zmienić. Poszukajmy przestrzeni dla klasyków – czy to podczas zabawy z dzieckiem, czy podczas usypiania malucha. Dla dzieci polecam „Ucho do klasyki” – jest to seria książek z płytami, poświęcona różnym twórcom muzyki poważnej (Fryderyk Chopin, Wolfgang Amadeusz Mozart itd.). Wydawnictwo w prosty sposób przybliża dzieciom postaci wybitnych kompozytorów, ich utwory muzyczne oraz atrakcyjnie przedstawia historię ich życia. Jeżeli zaś chodzi o młodzież, zaproponujmy jej filharmonię lub koncerty muzyki klasycznej.

Uwierzmy w to, że muzyka klasyczna potrafi odprężyć i wprowadzić nasze dzieci w dobry nastrój. Przedstawiajmy im szerokie spektrum stylistyk, by same decydowały, czego chcą posłuchać, będzie to również dla nas informacja, jaki stan emocjonalny im towarzyszy. Życzę Państwu i sobie byśmy mieli większą uważność na to, czego nasze uszy słuchają, co nasze oczy widzą. Byśmy świadomie dobierali tło muzyczne dla różnych momentów naszego życia. By muzyka klasyczna była aspiracją, czymś niecodziennym, odświętnym. Jeżeli my, dorośli, będziemy dokonywać wartościowych wyborów, nasze pociechy będą w nich wzrastały.

[Spokój, odprężenie, lekkość, tajemniczość, melancholia… Ludwig van Beethoven „ Silence”].

W miłym nastoju serdecznie Państwa pozdrawiam,

Ewa Deda

 

Ewa Deda autor artykułu

Reklama

Polecamy!